Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział III - Chwila prawdy część 3

Wiecznie żywa - Historia wampirzycy

Mój profil

Parę słów ode mnie. Mianowicie jeśli ktoś chce być informowany o nowych notkach niech napisze to w księdze gości bo będzie mi łatwiej ;)
No i co jeszcze... notka będzie raz na tydzień chyba że mi się odwidzi i dam częściej... może zdarzyć się też tak ze będzie rzadziej ale obiecuję że będę miała w tedy dobrą wymówkę ;)

archiwum

    2010
    Czerwiec
    Marzec
    Styczeń
    2009
    Grudzień

Spis treści

Prolog
Rozdział I cz.I
Rozdział I cz. II
Rozdział II cz.I
Rozdział II cz.II
Rozdział III cz.I
Rozdział III cz.II

linki

    Hogwart-rpg
    Oceny blogów - Subiektywni

ulubieni

.
.
.
pomylki-z-przeszlosci.blog4u.pl
.

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 5840 osób

Powered by blog 4u

menu

  1. Wiecznie żywa
  2. Dodaj do Ulubionych - Dziękuję

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


Rozdział III - Chwila prawdy część 3

Noc szybko minęła i obie kobiety wstały około 10, Viktoria ciągle wspominała nauki Juli z nieukrywanym uśmiechem na twarzy.
-Co ty taka wesoła jesteś? – Spytała niepewnie Gabriela przyglądając się uważnie Viktorii.
-A co, miała bym się tylko i wyłącznie smucić? Jest piękny dzień słonce za oknem i zero powodów do smutku. – Powiedziała spokojnie wampirzyca zawijając kosmyk włosów na palec.
-Bo pomyślę że się zakochałaś – Brązowowłosa puściła do niej oczko – Wczoraj gdy wróciłaś zrobiłaś niezły raban, drobna kłótnie z facetem?
-Jak dobrze wiesz, wczoraj w nocy byłam w pracy i jak już ci mówiłam jakiś gbur chyba pomylił pedały bo zamiast zwolnić dodał gazu. –Viktoria zachowywała spokój, próbowała wymazać wspomnienia wczorajszej nocy i żyć tylko wspomnieniami o których niemal zapomniała.
-Ty mnie coś tu kręcisz – Powiedziała z uśmiechem dziewczyna i opadła bezwładnie na kanapę. – Masz  jakieś plany na dzisiaj?
-Czysto teoretycznie nie, tylko wieczorem do pracy muszę lecieć bo wczoraj byłam tak roztrzęsiona że nie byłam w stanie niczego załatwić.
-To może wyskoczymy dzisiaj na jakieś zakupy co? Mam dość siedzenia w czterech ścianach a trochę rozrywki nikomu nie zaszkodzi. Możemy iść pooglądać buty ciuchy i artykuły spożywcze bo nasza lodówka przymiera głodem.  – Brązowooka spojrzała na rudowłosą wzrokiem głodnego szczeniaka, i miała szczerą nadzieję że to pomoże. Traktowała wampirzycę jak swoją najlepszą przyjaciółkę, siostrę a nawet chwilami jak rodziców których nie miała.
-No dobrze, możemy iść na jakiś spacer bądź zakupy jak tak bardzo chcesz, ale musimy wrócić przed osiemnastą bo na ósmą mam do pracy i nie mam zamiaru się spóźnić. – powiedziała opadając na fotel w podobny sposób jak jej towarzyszka. – Ale wcześniej pójdziemy do marketu i kupimy jedzenie. Wyglądasz jak anorektyczka –zachichotała w najlepsze i poszła bez słowa do łazienki.
Po niecałych dwóch godzinach obie były gotowe na zakupy i to w bardzo ogólnym znaczeniu tego słowa. Viktoria jak zwykle przełożyła torebkę przez ramię a jedyne co w niej miała to portfel. Wolnym krokiem rozmawiając o niczym poszły na zakupy do pobliskiego marketu, Gabriela bez zastanowienia wrzucała do koszyka co popadnie a rudowłosa tylko potakiwała, bo w gruncie rzeczy i tak nie jadła tego co jest w domu. W ten sposób straciły kolejną godzinę życia, i spokojnie mogły oddać się błądzeniu po sklepach. Jak zawsze, i jak na nie przystało nakupowały rzeczy które nigdy się im nie przydadzą a nawet jeśli będą towarem jednorazowego użytku. Od kiedy Gabriela mieszkała z Viktorią pozwalała sobie na rozpuszczanie majątku i pieniędzy których pochodzenia nawet nie znała. Uważała ze to naturalne i trzeba korzystać z tego co jest bo sytuacja szybko może się odwrócić. Gdy ich bieg po sklepach miał  się skończyć brązowooka zauważyła pod sklepem swojego dawnego znajomego, tego samego który w dzień po przebudzeniu ukradł torebkę jej opiekunce i chciał porzucić ją gdy „umierała”.
-Daniel? Co ty tutaj robisz? – Spytała radośnie i jednocześnie mieszając się Gabriela która obładowana siatkami podeszła do dawnego znajomego i machinalnie ucałowała go w policzek.
-Znam… Gab? Jak ty kurwa wyglądasz? Wróciłaś do tego skurwiela który cię gwałcił? Zajebiście się wpierdoliłaś, ale mogłem się spodziewać gdy nie wróciłaś na metę że szukałaś tylko pretekstu by się od nas uwolnić. Max z resztą niedługo po twoim odejściu też stwierdził ze wszystko pierdoli i poszedł na złoty strzał… Nie wiem skąd miał tyle Hery… Skurwysyn zajednał się na naszej mecie czaisz to? Przez miesiąc nie miałem gdzie spać i jak za dawnych lat musiałem kimać na dworcu i żreć to czego nie chciały nawet psy. - Dan powiedział do dziewczyny z wyrzutem, a jego głos sam w sobie był nienawistny i pałał chęcią zemsty.
-To nie tak jak myślisz… Ja ci wszystko wytłumaczę tylko daj mi szansę. –Powiedziała i chwyciła byłego przyjaciela za rękę. Ten z całej siły ją wyrwał jednocześnie przy tym powodując upadek torb z zakupami na ziemię.
-Zostaw mnie szmato, nie chcę cię znać. Ty wróciłaś do starego który poszwa cię nocami od zawsze mój przyjaciel się zabił przez ciebie suko a teraz masz, masz czelność mówić że to nie tak? Naprawdę masz tupet –Powiedział śmiejąc się lekceważąco i momentalnie kopnął jej torby a ich zawartość rozsypała się po ziemi. –Ooo, widzę że tatuś zaczął ci płacić za dawanie mu dupy… Wychodzi na to że niezła dziwka z ciebie… ale pobierać opłaty od rodzin to tylko ty potrafisz moja mała kurewko -  mówiąc to poklepał ją po twarzy. Po policzkach Gabrieli ściekały łzy, widać było że słowa kolegi ją ranią a ona powoli wpada w histerię. W tej samej chwili ze sklepu wyszła Viktoria i było widać że nie jest zadowolona widząc zapłakaną przyjaciółkę i chłopaka którego najwyraźniej znała. Dopiero po chwili przypomniała sobie jego i myśl o ich spotkaniu spowodowała że jeszcze baczniej się im przyglądała z daleka. W każdej chwili była gotowa wkroczyć do akcji a nawet rozszarpać mu gardło na oczach wszystkich ludzi znajdujących się w pobliżu.
-Nie wróciłam do ojca tylko mieszkam z Viktorią!! – krzyknęła próbując odpędzić od siebie myśli które tak brutalnie przywrócił jej „przyjaciel” – z tą której ukradłeś torebkę w nasz ostatni wspólny dzień!!
-Że co?! Jakaś obca baba wzięła cię do domu bo, bo co  bo mieszkasz na ulicy i nic o tobie nie wie?  -spytał kpiąco nie wierząc w żadne jej słowo. Wampirzyca wolnym krokiem zbliżyła się do Gabrieli i puknęła ją w ramię wskazując na rozsypane zakupy.
-Wiedziałam że jesteś niezdarna, ale żeby upuścić zakupy stojąc w miejscu tylko ty potrafisz –Powiedziała z uśmiechem się i zaczęła zbierać jej zakupy z ziemi. – O ja go chyba znam… to ty buchnąłeś mi torebkę gdy zwijałam się z bólu na ziemi… Słodki jesteś – uśmiechnęła się ironicznie. –Gabi idziemy do domu mam zaraz iść do pracy do jasnej cholery.
-To idź ja cię dogonię musze tu coś dokończyć –powiedziała ocierając oczy z błagalnym wzrokiem patrząc w kierunku rudowłosej. Ta bez słowa odeszła biorąc jej torby i poszła w kierunku mieszkania. Gabriela spokojnie patrzyła na Daniela i zagryzała dolną wargę.
-Gab sory… myślałem że ściemniasz… martwiłem się o ciebie i bałem że wróciłaś do ojca. Dobrze że ci się udało i że no wiesz że wyszłaś na prostą. – Powiedział przepraszającym wzrokiem i pogładził jej policzek. Dziewczyna sama nie wiedziała co zrobić, wyjęła z torby notatnik i długopis a następnie coś tam naskrobała.
-Masz, możesz kiedyś w paść i się ogarnąć… - Powiedziała podając mu kartkę a następnie odwróciła się na pięcie. I pobiegła w stronę domu by dogonić Viktorie, niestety się jej nie udało a gdy weszła do domu kobieta była już pod prysznicem krzyknęła więc że jest w domu i rzuciła się na kanapę i w głowie próbowała wszystko ogarnąć. Wampirzyca  po  dłuższej chwili wyszła z łazienki ubrana jak zawsze w czarną spódnicę i białą bluzkę, standardowe ubranie do „pracy”.
Rutyna wieczoru ciągnęła się, wampirzyca poszła na łowy i wróciła wcześniej niż zwykle a to co jej oczy ujrzały wywołało u niej dziki szał. Z pracy wróciła po 2 i była niemal pewna że Gabriela będzie już spać ale niestety się myliła na kanapie zauważyła swoją współlokatorkę a na niej tego samego chłopaka co pod sklepem. Na domiar złego na stole leżała jej książka a przy niej 3 puste butelki taniego wina. Gabriela zdezorientowana nic nie zrobiła zaś Viktoria rzuciła się na chłopaka i bez żadnego ostrzeżenia cisnęła nim o ścianę, nie czekając na jego odzew podeszła do niego i uniosła jedną dłonią, drugą przechyliła szyję i wbiła w nią swoje kły. Na koniec skręciła mu kark i opuściła na  ziemie bezwładne ciało i wolnym krokiem zbliżała się do przerażonej Gabrieli z twarzą umazaną we krwi.  Brunetka dobrze wiedziała że jest bliżej końca niż początku więc zamknęła oczy gotując się na to co może zaraz ją spotkać.
________________________________________________________________________
No i ponownie zapraszam wszystkich na forum będące zapowiedzią do nowej wampirzej gry przeglądarkowej. ZAPRASZAM W IMIENIU ADMINISTRACJI
http://nakodena.pl/forum/

Sorki za kiepską notkę.


Głosuj (1)
Rosiek 15-06-10 / 08:37:39 [Powrót] Co o tym myślisz?